Wszystko mozesz, nic nie musisz

“Wszystko możesz, nic nie musisz” – to afirmacja, która wygrała dla mnie ten tydzień. Oczywiście słyszałam ją milion razy, ubraną w trochę inne słowa, jednak w tym tygodniu trafiła do mnie dobitnie. Odpowiedni czas oraz odpowiednia kompozycja. Trafił kamień na kosę.

Kończy wieczne “muszę to, muszę tamto”. Obala to, rujnuje doszczętnie. Wprowadza na kolejny poziom wolności. Magia.

Każdy ma takie miejsca w sobie, które trzeba byłoby przepracować i wzmocnić. Rzeczy, które kuleją. I czasami tak bardzo się staramy coś z tym zrobić, ale na każdym kroku się przewracamy. Spadamy na twarz i nabijamy sobie guzy tak dlugo, aż w końcu połamiemy się doszczętnie.

Ja mam np. uzależnienie od chleba. Jakkolwiek może się to wydać niektórym dziwne, ja wiem, że chleb mi nie służy i nie powinnam go jeść. Bywają miesiące gdzie przechodzę obok niego niewzruszenie, a przyjdzie sobie dzień: szykuję śniadanie familii (która chlebeł je), no i słyszę tę chrupiącą skórkę pod nożem, czuję tę teksturę, emocje buzują -> “No przecież wszyscy jedzą chleb i żyją. No weź tylko skibeczkę. Z pomidorkiem. Z pomidorkiem, sałatą, kiszonym ogórkiem i guacamole. Wszyscy jedzą i żyją. Tylko jedną […]”

No iiii.. kończy się na pół bochenka 💛

I co? I sobie mówię “dobra, ostatni raz”, ale dzień ten powtarza się cały tydzień. Ii.. Robi się gorzej. Cera – tragedia, jelita alarmują, mózg rozproszony, cenny czas stracony. “muszę przestać”

Ale to nie działa.

I nagle przychodzi poczta do serca “nic nie musisz, wszystko możesz”

Taki banał, ale zmieniam perspektywę na: “mogę nie zjeść tego chleba, mam w sobie wystarczająco siły, żeby utrzymać emocje na wodzach. Kochane ego, wcale nie muszę jeść tego chleba. Mogę dbać o swoje zdrowie na maxa” etc.

I czuję wolność. To odchodzi.

Myślę, że to na tym polega cała trudność w utrzymaniu się w naszych postanowieniach. Zamiast skupić się na wszystkich “TAK” my skupiamy się na wszystkich “NIE”. Nie jedz tego, nie pij tego, nie mów tego, nie rób siamtego.

Ludzie pytają mnie bardzo często w kontekście diety roślinnej: “Nic Cię nie ciągnie? Serek wiejski? Ser na pizzuni? Zobacz taka jajecznica ze szczypiorem”

A ja się dziwię, bo nie jestem na jakimś łańcuchu. Nie zrezygnowałam z produktów odzwierzęcych, żeby nazwać siebie weganką. Zrobiłam to dla zdrowia. I myślę, że cały sekret braku ciągąt polegał własnie na tym, że ja nie skupiłam się na tym co odrzucam, a na tym co się przede mną otwiera. A otworzyło się dla mnie zdrowie jakiego nigdy nie miałam, a moja kuchnia paradoksalnie nigdy nie była tak różnorodna jak teraz 💛

Ale też na marginesie muszę zaznaczyć, że kilka razy zjadłam jakiś nabiał w czymś, to było np. na jakichś wyjazdach, gdzie nie było opcji zjedzenia inaczej lub w momencie gdzie jakoś miałam mniej czasu, żeby umacniać się w weganizmie i dałam się wpływom społeczeństwa. Jednak ja nie robię sobie za to wyrzutów, wracam spokojnie na swoje.

I oczywiście ja podałam tutaj przykład mojego obzarstwa chlebem, ale to przenosi się na każdą dziedzinę życia. Tak samo kiedy np. ego podpowiada, żeby nie zmarnować żadnej sekundy na nic nie robienie, bo tyle jeszcze do zrobienia. Mówię sobie “NIE MUSZĘ cały czas być na pełnych obrotach, MOGĘ odpocząć, MOGĘ spędzać czas z bliskimi…”

MOGĘ być szczęśliwa niezależnie od mojego otoczenia, MOGĘ uwalniać się od toksycznych osób. MOGĘ nie oceniać ludzi po pozorach. NIE MUSZĘ krzyczeć na kogoś, kto ma mnie krzyczy i mnie obraża, NIE MUSZĘ odpowiadać agresją na agresję, bo to błędne i smutne koło.

NIE MUSZĘ robić czegoś tylko dlatego, że ktoś tak robi i mi to narzuca.

Ale to także powiedzenie sobie: MOGĘ być nieidealna, MOGĘ popełniać błędy, bo zwyczajnie jestem człowiekiem i mam słabsze strony. MOGĘ wyciągać wnioski i chcę się na nich uczyć.

Polecam Wam spróbować tam, gdzie cały czas próbujecie, ale się nie udaje – zamienić “MUSZĘ” na “MOGĘ” i “CHCĘ”. Zamiast się biczować, karać i krytykować, podejść do swojego wewnętrznego dziecka i zapytać z miłością, czy to co chcę zrobić będzie dla mnie najlepsze. Bądźmy dla siebie dobrzy i wyrozumiali, bądźmy tacy dla całej reszty świata. Świat zwróci w nadmiarze, obiecuję.

I jako że różnie można to sobie interpretować, podrzucam bonusowy kierunkowskaz:

“Podążaj za trzema rzeczami: szacunkiem dla innych ludzi, szacunkiem dla siebie oraz odpowiedzialnością za wszystkie swoje czyny” – Dalajlama 💛

Kocham, ściskam, pozdrawiam i życzę pięknego dnia ☀

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

w

Connecting to %s

%d bloggers like this:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close